piątek, 29 czerwca 2012
wsiadaj w pociąg
Bywa tak, że twoje myśli są jak pędzący pociąg, który nawet nie zauważy gdy jego wagony się wykoleją i powodują wielką katastrofę, śmierć ludzi, żałobę narodową. Ale to są też te momenty tak słodko bezwstydne, obnażone i skrajnie ekshibicjonistyczne - bo wtedy mogą liczyć się tylko te wyjątkowe uczucia. Nie ma znaczenia czy jesteś w przeszłości czy może czołgasz się gdzieś do lipca, sierpnia tego roku i widzisz jak pierwsze ranne spojrzenie przez okno przestaje być okupione męką wielkiego westchnienia, lub gdy jego jedynym celem będzie wypatrywanie czy ludzie mają pełne buty czy może sandały, płaszcze a może letnie sukienki. Kiedy to spojrzenie ma jakiś wymiar tak bardzo dosłowny i wyczekany, gdzie szyba nie jest już tylko kolejnym lustrem - wtedy przestaniesz się już od wszystkiego odbijać, to naturalne. Szyba jest czysta, firanki wyprane, a ludzie nie są już celem masowej eksterminacji. A więc od spojrzenia przez okno zacznie się ten poniedziałkowy ranek w południe i już wtedy możesz wyobrażać sobie zapach nocy, pasty do zębów i kawy. Pomieszany ze sobą, połączony z drugim wydychanym powietrzem, należącym do kogoś innego, ale wtedy pierwszy raz masz przekonanie, że to powietrze wydychane obok ma status święty, ukorzeniający, utrwalający plastyczność skóry. Więc jest to dzień zupełnie bez obciążeń, bez supłów, przypaleń, zwątpień i zatęsknień a wszystko co w nim stwarzane jest pod opieką najwyższych instynktów, najbardziej składnych słów, najpotężniejszej wiary w sens zasypiania za parę godzin, powrotu do łóżka i zasłonięcia pachnących firan. Nie wiadomo tylko ile jeszcze musi wydarzyć się katastrof, wykolejeń na trasie jeszcze nie całkiem znanej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
wsiadam w samolot. ale Twoje zdania są długie, (pod)rzędnie złożone, czytam je na wdechu. jeśli umrę na niedotlenienie to z Twojej winy.
OdpowiedzUsuńWyobraziłem sobie właśnie zapach nocy, pasty do zębów i kawy + inny oddech. hmmm to zadziwiające, że można sobie wyobrazić zapach hmmm
OdpowiedzUsuńMona, przepraszam! Nie chcę powodować Twojej przedwczesnej śmierci. ;D Panie E. to raczej kwestia wywołania zapachu z pamięci.
OdpowiedzUsuńNaturalnie Kocie ale wiesz zapamiętać można kolor, widok, treść dźwięczną a z zapachem i dotykiem jest trochę inna bajka ;)
OdpowiedzUsuńo uśmiechnęłaś się ;) też myślę, ze zapachy i dotknięcia pozostają w szufladach pamięci, a pobudzanie ich i wywoływanie to trochę inna bajka...
OdpowiedzUsuńJa wbrew pozorom bardzo często się uśmiecham. ;D A blog to tylko (aż) emocjonalny ekshibicjonizm. :)
OdpowiedzUsuńpozory, to przez nie popełniamy najwięcej błędów.
OdpowiedzUsuń