sobota, 2 sierpnia 2014

na progu tego domu poczułam bardzo silną chęć złożenia myśli w słowa, a przecież przydarza się to teraz tak rzadko. jest mi trudno nie zamieniać wszystkiego w banał, kiedy wszystko jest tak prosto i banalnie piękne. kiedy na górskim szlaku podajesz mi rękę i mówisz, że w tym strumieniu szukałeś drobnych na paczkę papierosów, kiedy pokazujesz uwięziony w butelce płyn, który podobno miał być winem, a stoi w pokoju już tyle lat, kiedy zdejmujesz wypastowane buty i ubierasz rozwalone adidasy, kiedy pokazujesz mi obrazy Witkacego, prowadzisz do muzeum po zejściu z górskiego szlaku, kiedy opowiadasz o książkach w bibliotece Dziadka, kiedy mówisz - chodź, idziemy zapalić, chociaż wiesz, że najchętniej zmusiłabym się do rzucenia, kiedy Twój pies kładzie się na moją nogę, kiedy Giewont zachodzi mgłą, a ja to wszystko widzę z balkonu i mogę dotknąć dłonią, kiedy krzyczysz jak poparzony, bo ja Cię złośliwie gilgoczę, kiedy używasz słów, które tylko nam są znane, kiedy opowiadasz o historii i znasz odpowiedź na każde pytanie, kiedy wąchasz książki i najchętniej każdą napotkaną zabrałbyś do naszego miejsca, kiedy ja nie muszę udawać i mogę robić przy Tobie wszystko, kiedy zawsze całujesz po przebudzeniu, kiedy zasypiasz obok, kiedy przeklinasz, cieszysz się, kiedy jest Ci najlepiej, kiedy pokazujesz mi świat.

Nie wierzyłam, że tak może kiedyś być.

niedziela, 18 maja 2014

czwartek, 10 kwietnia 2014

zdaje się, że otoczyło mnie coś w rodzaju bezpiecznej powłoczki, i wszystko jest obrazem w intensywnych i słodkich kolorach. nie pamiętam już, jak było w życiu bez ciebie, prawdopodobnie nie miałam wtedy życia. przyszłość jest nasza i chyba bezpowrotnie skończyły mi się smutne metafory o ciele, które tylko stygnie.

niedziela, 23 lutego 2014

nie ma już świata bez ciebie

komunikat dla świata:

jesteś wszystkim
jesteśmy wszystkim

[nie umiem składać zdań, kiedy jest mi dobrze, nie umiem - jeśli nie są to zdania do Ciebie]

czwartek, 6 lutego 2014

skoro przez dwa lata pisało się o  s m u t k a c h
- to raz można napisać o  w s z y s t k i m:
               
                   Ty

niedziela, 2 lutego 2014

odwilż

spokój
świętynaszpokój
dwadzieścia trzy
 i sto czterdzieści jeden zapalonych na żółto światełek, kiedy cieszysz się ze mną

i jeszcze nigdy nie było tak ciepło
chociaż luty

bądź zawsze 

sobota, 25 stycznia 2014

Nie wiem, czy to już, bo może dopiero za chwilę, ale tak bardzo mi ze sobą dobrze, tak słodko, tak czule.
Jest tyle dobra i ciepła, czas powoli przestaje istnieć, albo dopiero pierwszy raz dotykam go swoimi rozgorączkowanymi palcami. Jest końcówka stycznia - a u mnie stokrotki zakwitły na policzkach. To wprost nieprawdopodobne, bo ja pierwszy raz wiem. Przestrzeń wielkiego bólu staje się powoli przestrzenią wielkiego szczęścia.

piątek, 17 stycznia 2014

poniedziałek, 6 stycznia 2014

mam pod palcami trochę okrutnej wrażliwości, to te palce, które zapragnęły włąśnie poukładać z Twoich porozrzucanych myśli witraż. wstawię ten witraż w swoje okno i wtedy zawsze będę już na ciebie patrzeć, bez względu na odległości, przestrzenie i zmartwienia.

sobota, 4 stycznia 2014

moglibyśmy mieć połowę stołu i nieskończenie wiele wartych zapamiętania rozmów za sobą