wtorek, 30 kwietnia 2013

Łyżka Barbary Radziwiłówny

bardzo cię tam brakowało - słyszę. i widzę szczery uśmiech przyjazny dobry  a potem więcej uśmiechów w tym papierosowym powietrzu

kilka osób z którymi piwo smakuje najlepiej parapet w kuchni jest miejscem najlepszym najdroższym i najbardziej właściwym o drugiej w nocy

lubię z wami śpiewać drzeć mordę jak wariatka lubię wracać bardzo późnymi nocami po bardzo pustym mieście które jest wtedy jak bezbronne dziecko i chyba płacze
lubię patrzeć na most który świeci jak sakrament i trzymać na głowie pluszowego misia który tak bardzo jak ja chce się kochać nawet na głównym skrzyżowaniu ulicy

moje wracanie będzie wracaniem po coś - myślę i wierzę

ktoś przymierza bluzę i dzwoni po pizze jest tak dobrze że aż nierzeczywiście otwieramy wszystkie okna i słuchamy piosenek które są tak prawie tylko dla nas i o nas.

lubię czekać na autobus nawet wtedy kiedy już prawie zasypiamy na ławce

- patrzę podejrzanie na ludzi na przystankach boję się że każdy z nich ma nóż i chce mnie zabić a ja umrę nim moje życie naprawdę się zaczęło a przecież właśnie staram się myśleć dobrze

i wszystko jest łatwiejsze bo jest wiosna i dużo czasu który jeszcze jest nasz

(czekasz na moment w którym możesz mówić chociaż się boisz cały czas się boisz)

w takie wieczory zdejmuje się twarze i wszystko jest przecież tak łatwe dostępne i ugłaskane

jutro zjem zupę w rodowej zastawie królowej polski 


(chciałabym zapisać każdy z obrazków i nadać im coś co nazwać można nieśmiertelnością ale przecież tego nie da się zapisać opowiedzieć i zeskrobać z pamięci)

czwartek, 25 kwietnia 2013

środa, 10 kwietnia 2013

rozgrzeszenie

obolały naskórek trzęsienie ziemi o drugiej w nocy powolne umieranie od dwudziestej pierwszej kolorowa rzeczywistość zakłamana jak wybielony serial jesteśmy młode piękne i niczego się nie boimy lubimy też wyznawać sobie miłość a potem łapać się za cycki
dojrzałość wieku poetyckiego
ładne kieliszki i podłoga pełna przytulania wszystko wyciąga do ciebie ramiona i mówi jak bardzo jest dobrze
przez chwilę kocham świat i czuję że może jednak na czymś mi zależy
przez chwilę lubię wyobrażać sobie ciepły lipiec
śmiech przez łzy
błazenada który wszystkich bawi a mnie roztrąca od środka bo tylko wtedy czuję się coś warta
kiedy mnie przytulasz ty i ty i ty i nie ma znaczenia kim jesteś jak się nazywasz czy masz kota i czy lubisz zapach sierpniowych ulic
uczucia wylewają się jak z wielkiego gara to już ekshibicjonistyczna rzyganina
boję się swoich zwierzęcych instynktów i tego że tylko wtedy jestem prawdziwa i coś warta
kocham cię i ciebie też kocham kocham cały świat siebie kocham i kocham ułomności wszystkiego co się rusza żydów murzynów niepełnosprawnych narkomanów pisarzy gejów lesbijki które płaczą

wypal ostatniego papierosa skłoń się na chwilę i już nie wstawaj nie różnisz się niczym od typowych ludzi w swoim wieku chociaż czasami myślisz że jesteś wyjątkowa

a potem trzeba jechać windą na czwarte piętro cicho żeby nie budzić ochlapać twarz wodą i zmyć oczy spojrzeć w lustro i wmawiać sobie że kiedyś nastanie taki czas w którym młodość nie będzie tak bardzo parszywa i śmierdząca



gorzkość pustego tramwaju i gorzkość pustego powrotu
samotność nie ma żadnej wartości

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

odchodzę po trochu

nie wypada, to nieistotne, to tylko chwila.
nie wypada z takim samym zaangażowaniem opowiadać o wszystkich nienawiściach dla świata.
chłód obok setek kilometrów
tęsknienie i zastój w pokoju                    w którym nie ma powitania.
a potem jest kwiecień,
a ja nie umiem już dłużej cierpieć,
znosić wszystkich, których nie umiem już bardziej poznawać.

odchodzę po trochu.

oczywiście że nie ma miłości