bardzo cię tam brakowało - słyszę. i widzę szczery uśmiech przyjazny dobry a potem więcej uśmiechów w tym papierosowym powietrzu
kilka osób z którymi piwo smakuje najlepiej parapet w kuchni jest miejscem najlepszym najdroższym i najbardziej właściwym o drugiej w nocy
lubię z wami śpiewać drzeć mordę jak wariatka lubię wracać bardzo późnymi nocami po bardzo pustym mieście które jest wtedy jak bezbronne dziecko i chyba płacze
lubię patrzeć na most który świeci jak sakrament i trzymać na głowie pluszowego misia który tak bardzo jak ja chce się kochać nawet na głównym skrzyżowaniu ulicy
moje wracanie będzie wracaniem po coś - myślę i wierzę
ktoś przymierza bluzę i dzwoni po pizze jest tak dobrze że aż nierzeczywiście otwieramy wszystkie okna i słuchamy piosenek które są tak prawie tylko dla nas i o nas.
lubię czekać na autobus nawet wtedy kiedy już prawie zasypiamy na ławce
- patrzę podejrzanie na ludzi na przystankach boję się że każdy z nich ma nóż i chce mnie zabić a ja umrę nim moje życie naprawdę się zaczęło a przecież właśnie staram się myśleć dobrze
i wszystko jest łatwiejsze bo jest wiosna i dużo czasu który jeszcze jest nasz
(czekasz na moment w którym możesz mówić chociaż się boisz cały czas się boisz)
w takie wieczory zdejmuje się twarze i wszystko jest przecież tak łatwe dostępne i ugłaskane
jutro zjem zupę w rodowej zastawie królowej polski
(chciałabym zapisać każdy z obrazków i nadać im coś co nazwać można nieśmiertelnością ale przecież tego nie da się zapisać opowiedzieć i zeskrobać z pamięci)
dziękuję za gościnę...
OdpowiedzUsuń