życie zredukowane do dwóch kubków kawy z mlekiem
zmarznięte stopy po sierpniowych spacerach
powietrze mogłoby przypominać watę cukrową, ale jest raczej czymś w rodzaju szybiku, tunelu w którym ktoś chce się schować
tęsknota za dwuosobowym państwem
mała apokalipsa na chodnikach, które przykrywają pierwsze liście
idzie jesień, bo koty chowają się w poduszki.
piątek, 23 sierpnia 2013
niedziela, 18 sierpnia 2013
chodź ze mną na spacer. więc poszłam. trochę na kacu, trochę bolała głowa, ale było już ciemno, światła na ulicy znowu się zepsuły, więc mogłam wyjść z domu i przestać się bać, że ktoś mnie zobaczy. I tak jak wychodziłam kiedyś przez cały lipiec i sierpień, myślałam o tym, że za chwilę napiszę maturę i w końcu zawiążę się z inną przestrzenią i będzie lepiej, ładniej.
Ławki wymienili, remontują też plac na którym paliłam pierwszego papierosa, w sklepie w którym pani zawsze sprzedawała piwo nie pytając o dowód, ktoś wybił szybę, ale nadal jest z tej samej blachy, nadal docierają tam pielgrzymki gimnazjalistów.
Tylko teraz wszyscy chcą już rozmawiać o ślubach, dzieciach, gipsowaniu ścian w sypialni, wakacjach nad morzem.
Ciekawe ile razy można popełnić ten sam błąd. Odciąć się od ludzi i miejsca. A potem tego nawet nie żałować, bo dla wszystkich jest się tylko okolicznością przejściową, koleżanką, która kiedyś wyglądała najpoważniej żeby kupować piwo, a teraz można jej zadać tylko cykliczne pytanie, jak amen w pacierzu, trochę z politowaniem.
A na dalszych etapach właściwie jest tak samo, no, tylko może z mądrym cytatem w wiadomości.
Ławki wymienili, remontują też plac na którym paliłam pierwszego papierosa, w sklepie w którym pani zawsze sprzedawała piwo nie pytając o dowód, ktoś wybił szybę, ale nadal jest z tej samej blachy, nadal docierają tam pielgrzymki gimnazjalistów.
Tylko teraz wszyscy chcą już rozmawiać o ślubach, dzieciach, gipsowaniu ścian w sypialni, wakacjach nad morzem.
Ciekawe ile razy można popełnić ten sam błąd. Odciąć się od ludzi i miejsca. A potem tego nawet nie żałować, bo dla wszystkich jest się tylko okolicznością przejściową, koleżanką, która kiedyś wyglądała najpoważniej żeby kupować piwo, a teraz można jej zadać tylko cykliczne pytanie, jak amen w pacierzu, trochę z politowaniem.
A na dalszych etapach właściwie jest tak samo, no, tylko może z mądrym cytatem w wiadomości.
środa, 14 sierpnia 2013
piątek, 2 sierpnia 2013
gdzieś tam splecione palce wyraźniejące obojczyki dwa moje i dwa twoje ciche mruczenie kota a za oknem kołysze się pachnąca wiśnia stukłam butelkę z trzema słonecznikami. na drewnianej podłodze ślady dużych stóp i koniec dnia który odbija się w otwartym oknie. osiedliliśmy się nad rzeką bo przecież nie lubimy ludzi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)