sobota, 28 stycznia 2012

ciało trzy


  Chcesz go lizać po udach, dopadać językiem w momentach największego zawstydzenia sobą. Chcesz spotykać go w fizjologicznie krępujących stanach ciała. Chcesz nim rzucać o ścianę w uniesieniach najbardziej ekscytujących dla siebie. Chcesz pozbawić go poczucia bezpieczeństwa. Chcesz przerwać jego granice i istnienie w  rzeczywistości. Chcesz wyładowywać napięcia tak bardzo cielesne, które teraz wymykają Ci się z rąk. Chcesz być wynaturzeniem swoich pragnień. Chcesz odwrócić siebie na drugą stronę i od nowa budować wizje swojej przyszłości. Chcesz przestać trwać w tej beznamiętności znaczeń. Chcesz pozbyć się iluzji. Chcesz wołać o pomoc dla swoich próżnych wyobrażeń. Nade wszystko chcesz dotyku i obcowania z bólem w ciele. Gdy milisz granicę wszystkich dosłowności i wysypujesz się ze swoich znaczeń, wiesz że najbardziej brakuje Ci oddechu- szarpanego  oddechu nad Twoim ciałem. Śliny, która przepływa tak nieładnie i biologicznie. Znaczeń perwersyjnych i tak niknących w swej powszechności. Tobie się teraz wydaje, że to jest zupełnie niezwykłe i wypełnione znaczeniami. Kiedyś dowiesz się, że to kolejna iluzja. Wtedy gdy dogonią Cię żądze zupełnie blade i tak strasznie dosłowne. Nie wiesz nawet, że te wyobrażenia pomiędzy Tobą a Nim zatarły się gdzieś w okolicach czwartego zdania. 

piątek, 27 stycznia 2012

ciało dwa


  Zachwyć mnie sobą. Zachwyć tak absolutnie i poddańczo. Bym była tylko nędznym okruchem w Twoich powitaniach. Zachwyć mnie tą siłą nieziemską i nagłym wydobywaniem oddechów. Zachwyć momentem przestoju i wyrywaniem do przodu, do Twoich ciał. Zachwyć mnie wspomnieniem o sobie i tą nierozliczoną minutą z początku miesiąca. Zachwyć mnie niespójnym ocieplaniem wyobraźni. Zachwyć tym momentem ulgi, po łagodnym rozdzieleniu się wszystkiego. Zachwyć mnie rozedrganym niedopowiedzeniem.  Zachwycasz. 

środa, 25 stycznia 2012

ciało jeden


   Zatul mnie w sennym zapachu naszego porozumienia. Gdy oczy otwierają się powoli pośród innych twarzy z naszych wymiarów. Chcę Ci pokazać to co mnie pasjonuje i odwiedzać z Tobą zakątki dotąd opustoszałe. Nie chcę tylko tej sennej łagodności wydobywanej z dzikich popędów. Naznacz mnie zatem okruchami niezwykłości cielesnej, która jest tylko jednym fragmentem z wyłamanej przestrzeni. Nie ostatnią granicą przekraczania wstydów i ułomności, ale jednym etapem w naszej rzeczywistości. Przerzucaj te znaczenia, ale tylko w obszarach mojego pozwolenia. Nie dam Ci gotowych odpowiedzi na pytania o mnie, mimo że starasz się zamknąć wielowymiarowość w wielkiej garści niepewności. Widzę tylko ten horyzont i powiedzieć chcę to inaczej. 

wtorek, 24 stycznia 2012

Niewiele powiedzieć można, gdy zachwiane zostanie wszystko co tworzyło sensy. Upersonifikowane emocje powodowały niekłamane zachwyty, a wiara w następny dzień była absolutnie szczera. Przecież ja siebie nigdy takiej nie widziałam? Potrzeba mi teraz stanu bezbronności. Bez żadnych zapytań i przerażania w oczach innych. Pozwolić na sączenie się tego strachu. Pozwolić na znieruchomienie wewnętrzne. Pozwolić na rozegranie się tej bitwy. Jednak co zrobić, kiedy ta prawdziwa natura nie pozwala na ostateczne poddanie? Punkt odniesienia z pewnością pozwoli odzyskać równowagę, jednak nie odnajdę go w tej emocjonalnej mieliźnie. Jeszcze nie teraz. Teraz można tylko systematycznie badać te procesy wewnątrz zachodzące. Obserwować nagłe zmiany perspektyw i nadszarpnięte połączenia.

 Boję się tych wielkich słów, które czynią nas tak nieszczęśliwymi.
                                        [James Joyce]

niedziela, 22 stycznia 2012

Przywitam się ze Sobą słowami. Odważnie wplatać je będę między Siebie. Być może przekroczę teraz granicę wstydu - Swoją własną. Nie wiem jeszcze czy umiem i czy chcę obnażać się w tej wielości (bez)znaczeń. Nie wiem czy to błądzenie objawi się nagle pośród tylu wzruszeń - nową jakością. Pozwalam Sobie jednak na okaleczanie swoich wszystkich zmysłów dziś tak boleśnie przytępionych.