Chcesz go lizać po
udach, dopadać językiem w momentach największego zawstydzenia sobą. Chcesz
spotykać go w fizjologicznie krępujących stanach ciała. Chcesz nim rzucać o
ścianę w uniesieniach najbardziej ekscytujących dla siebie. Chcesz pozbawić go
poczucia bezpieczeństwa. Chcesz przerwać jego granice i istnienie w rzeczywistości. Chcesz wyładowywać napięcia tak bardzo cielesne, które teraz wymykają Ci się z rąk. Chcesz być
wynaturzeniem swoich pragnień. Chcesz odwrócić siebie na drugą stronę i od nowa
budować wizje swojej przyszłości. Chcesz przestać trwać w tej beznamiętności
znaczeń. Chcesz pozbyć się iluzji. Chcesz wołać o pomoc dla swoich próżnych
wyobrażeń. Nade wszystko chcesz dotyku i obcowania z bólem w ciele. Gdy milisz
granicę wszystkich dosłowności i wysypujesz się ze swoich znaczeń, wiesz że
najbardziej brakuje Ci oddechu- szarpanego
oddechu nad Twoim ciałem. Śliny, która przepływa tak nieładnie i
biologicznie. Znaczeń perwersyjnych i tak niknących w swej powszechności. Tobie
się teraz wydaje, że to jest zupełnie niezwykłe i wypełnione znaczeniami.
Kiedyś dowiesz się, że to kolejna iluzja. Wtedy gdy dogonią Cię żądze zupełnie
blade i tak strasznie dosłowne. Nie wiesz nawet, że te wyobrażenia pomiędzy
Tobą a Nim zatarły się gdzieś w okolicach czwartego zdania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz