Może mi się dziś
podporządkujesz? W kole w kwadracie i w trójkącie. Będziemy tam razem istnieć,
bo przecież razem łatwiej – przynajmniej tak dziś mi się wydaje. Moje życie i
moje dwadzieścia jeden lat. Czasami brzmi poważnie, wolę jednak śmiech. Niewiele umiem opowiedzieć o tym co widzę, bo ja nie widzę – ja wyobrażam.
Lubię zapędzać się pod ścianę i krzyczeć, bo przecież tam dalej już iść nie
można. Mogę też udawać, że przyzwyczaiłam się do tego swetra, bo pachnie już
tylko proszkiem do prania, że nauczyłam się nowych piosenek słuchać, że
odechciało się już myśleć o zielonej herbacie. Silnie potrzebuję rozmów z
ludźmi, bo to tworzy te moje dwadzieścia jeden. Lubię się odurzać literackimi
miłościami – nie tylko fikcyjnymi postaciami przemycanymi w słowach, ale
miłościami tych ludzi, którzy trzymali długopis. Ciekawe jak kochali, ci którzy
tak potrafili odczuwać rzeczywistość, jak dotykali, jak wyrażali. Może im się
słowa z uczuciami myliły? Dziś chyba ciężej jest mi samej – ciężej niż zwykle. Złapałam
drugi oddech i mam więcej czasu na myślenie. Mówię w pierwszej osobie – to oznaka
odwagi. Lubię słuchać i czytać mądrych ludzi. Chcę się Tobą najpierw
zainspirować, potem z Tobą rozmawiać – miłość to tylko skutek uboczny mojego
szaleństwa.
Nie wiem, może jednak umiem być. Może nawet umiem z kimś.
Tęsknie do Ciebie przez stół, przy którym siedzimy, tęsknie z fotela na fotel obok, w teatrze czy kinie, tęsknie z Pragi na Kępę, z łóżka w którym leżę - (..) na szerokość kołdry, która okrywa nas oboje, też potrafię tęsknić do Ciebie - przez drzwi łazienki, w której się kąpiesz, i przez schody, po których idziesz do mnie, i przez naskórek mój, szczelnie przywarty do Twojego.
Przybora do Osieckiej tak pisał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz