sobota, 11 lutego 2012

Światło

 Praga pachniała wtedy nocą - mieszaniną ludzi, słów i gestów. Ulice były brzoskwiniowe - tak je zapamiętałam, jak na fotografii. Myśli błądziły od chodników po most - zawieszony ponad nami. Dzisiaj - było jeszcze wtedy czasem oczekiwania. Zdezelowało się już jednak do zwyczajnej okropności. Tamte wspomnienia dopuszczają jednak do życia szaleństwo i bieg ku racjom - przyjaźni, szczęścia, przygody, satysfakcji. Wąskie uliczki, śpiewy w wielu językach, Salvador Dali, piwo i Kafka. Czułam, że dotykanie świata ma jakiś sens pomieszany ze zdziwieniem. Tak dużo było wtedy znaczeń, tak dużo minut, tak dużo zastanowień. Opętała mnie jakaś szaleńcza siła, która wyrazić mogła się tylko w tym co widzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz