piątek, 17 lutego 2012

Ty

  Chodź ze mną w góry. Ruszmy tam razem i zostawmy marności. Wspinajmy się wysoko - tam gdzie kuszą zapachy i przemawia cisza. Poddajmy się naszym wspólnym pragnieniom i marzeniom o nieśmiertelności. Jest nam dobrze w naszych skórach, w naszych myślach, w naszych niepohamowaniach. Wędrujmy razem milcząc. Obok siebie. Przybliżajmy się w momentach osiągnięcia szczytu. Całujmy swoje spocone dłonie. Dzikość pomaga nam dziś przetrwać - wśród drzew. Jesteśmy już prawie nasyceni. Został już tylko kawałek tej drogi. Nie oglądaj się za siebie - chyba żeby spojrzeć na mnie. Dotykasz moich myśli, bardziej nie mogę już być twoja. Dlatego ta przygoda tak mnie wciąga, tak pochłania. Jesteś monumentalny, jak ta skała którą razem mamy zdobyć. Masz szerokie ramiona, którymi opowiadasz mi świat. Zabierasz mnie w dzikość, nienaruszoną przestrzeń - wolną od kłamstwa i walki. Mam wrażenie, że jesteśmy tu sami, że nic - oprócz nas samych, nas nie dotyczy. Dlatego tak mi tu dobrze, bo jesteś silny i dajesz mi pewność, że nie spadnę nagle z wysoka. Wiem, że złapiesz mnie za rękę i przyciągniesz do siebie. Ja zostanę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz