niedziela, 26 lutego 2012

a.

Widzisz te wszystkie światła i wiesz już, że miasto oddycha razem z tobą. Zapalone ulice wyznaczają miejsce w twoim świecie bez znaczeń. Zatruwasz się toksycznymi oparami z przestrzeni i ludzi. Pędzące tramwaje, sensacyjne opowieści w pubach, nieprzespane noce, przegrane zakłady. Zdajesz się bywać pośród zamętów, kłamstw, ostateczności..
Jest ci niedobrze, czujesz żółć, która pochodzi  do gardła. Dławisz się własnym niespełnieniem i jednocześnie zwracasz na powierzchnie ten niedosyt.
Ostatnio tworzą cię sprzeczności, które wyznaczają bieguny twojego ciała. Odpychasz się, przyciągasz, jesteś i nie umiesz być ze sobą.
Wyobrażasz tylko ciepło i łagodność, swobodę myśli i uczucie ulgi. Skupiasz w soczewce plany, które rozproszone leżą daleko. Jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, tyle jeszcze możesz zauważyć, wyobrazić i połknąć. Potem znowu zwracać i krzyczeć, że to była dawka śmiertelna. Kiedyś na pewno dowiesz się jak to jest przekraczać granice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz