czwartek, 9 lutego 2012

Widmokrąg


A kiedy jej się pojawiały te nawroty przykre, kiedy zaczynała się wymykać sama sobie, musiałem ją trzymać mocno, chronić musiałem, bo w tych okresach mogła się poobijać o powietrze, w tych okresach jej się ziemia usuwała spod nóg, trzeba było tulić ją, lekarstwa niepostrzeżenie w soku rozpuszczać, tulić ją, tłumacząc, że wszystko jest w porządku miłosnym dla nas raz na zawsze ustalonym, tulić ją, z ust do ust ten sok psychotropowy podstępnie przelewając, tulić ją, zapewniając, że byliśmy, jesteśmy i będziemy, że to się dzieje naprawdę, tulić ją, a potem czuć, jak w niej napięcie słabnie, jak się rozładowuje źródło histerii, jak mięknie mi w ramionach i wierzy już bezgranicznie w moje słowami tulić ją, kładąc na tapczanie, tulić ją wzrokiem, oddalając się do przedpokoju, sięgając po słuchawkę i wybierając numer lekarza, tulić ją myśląc, szepcząc psychiatrze, że to znowu wróciło, opisując podaną dawkę i oczekując instrukcji, tulić ją oddechem ulgi, kiedy lekarz przypominał, że z tego się nie można wyleczyć, ale z tym się można nauczyć żyć, jeśli się ma opiekę, a potem tulić ją kocem i raz jeszcze sen sprawdzić, bo jeśli ów sen syntetyczny jej się pod powiekami miotał, zwykłem całować jej powieki, póki drgać mi pod wargą nie przestały. 

-Widmokrąg, Kuczok
   W takich literackich momentach brakuje oddechów i słów. Bo te własne chowają się w zawstydzeniu, długo nie mogąc znaleźć odpowiedniej drogi. Jesteś często uwięziony w tym co lubię nazywać (bez)znaczeniem. W relacjach z ludźmi też wszystko jest często (bez)znaczeniem. I czujesz, że brakuje Ci siły na to by dać z siebie coś jeszcze. Wymykam się więc sama sobie, chcąc dogonić to co sama (na)wyobrażam, co (na)bałaganię. Potem mnie ktoś musi zbierać w całość, bo przecież cierpię na chroniczne zapalenie emocjonalnego mięśnia. Nie pomaga dawka alkoholu, który niweluje bóle (do)wewnętrzne. Krzyczy tam przecież nadal to co (na)bałaganię, leży odłogiem pomiędzy jednym a drugim układem. Literacka terapia kończy się zwykle zawałem podświadomości - jak teraz. Widzę i dostaję tylko Gnój, więc wyszukana metaforyka nie znajdzie tu miejsca. Ludzkie emocje to wytarta szmata, stara i dawno  nieużywana. A mi jest z tym źle, bo plączą mi się zmysły i pewnie dlatego widzę niebieskimi oczyma tysiące moralnych upadków. Jest niebezpiecznie między ludźmi, jest śmiertelnie niebezpiecznie gdy pokazujesz im chociaż ułamek prawdy. Nie chcę jednak budować szczelnego pancerza. Gdyby łatwiej byłoby się wyspowiadać ze słów, które walczą - pewnie byłabym już mistrzynią świata, kobiecym imperatorem. 

1 komentarz: