zdaje się, że otoczyło mnie coś w rodzaju bezpiecznej powłoczki, i wszystko jest obrazem w intensywnych i słodkich kolorach. nie pamiętam już, jak było w życiu bez ciebie, prawdopodobnie nie miałam wtedy życia. przyszłość jest
nasza i chyba bezpowrotnie skończyły mi się smutne metafory o ciele, które tylko stygnie.
Mam życie bez powłoczki, a może moją powłoczką jest moje życie. Gdy wejdzie w nie ktoś inny będę miał dwie? A może stracę swą powłoczkę? Egzystencjalizm sucks!
OdpowiedzUsuńCzuję się tak ostatnio... może nie do końca w takiej powłoczce, ale bezpieczniejsza, spokojniejsza, radośniejsza... buduję sobie mur, solidny, razem z nim. Już nie pęknie, jak bańka, będzie czymś wiecznym... (to możliwe, prawda?)
OdpowiedzUsuńNajlepsze uczucie na świecie. Aż przebija Twoje szczęście przez te kilka linijek :)
OdpowiedzUsuń