czwartek, 14 czerwca 2012
Czasami czuję jakieś spojrzenie na plecach, myślę, że może chcesz mi coś wtedy powiedzieć, albo, że może zjawiłeś się tak nagle, że nawet nie zauważyłam tego chaosu, który zwykle wydarza się razem z przybyciem. Gdy już odwiesisz oczy i przymkniesz powieki, bo wtedy zwykle zręczniej jest nie patrzeć, uruchamiasz dłonie. Nie wiem czy robisz to specjalnie, bo wiesz, że ja tego nie lubię - wolę jak zawsze patrzysz, nie muszę wtedy przywoływać w myślach twojego głosu, dla pewności, że jednak go znam. Ale ty je uparcie zamykasz, wiem to nawet wtedy gdy siedzisz za mną i się nie ruszasz, mam cię za plecami i w zasadzie ta świadomość jest cudowna, ale gdybyś jeszcze potrafił przełamać strach, przyznać się do mnie, otworzyć, zedrzeć łatwą świadomość, prostotę. Pewnie byłoby mi łatwiej się z tobą spotkać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz