Otóż znowu pojawiły się te cudownie żylaste myśli - żylaste bo tak rozgałęzione, o nieprzystawalności do otoczenia. Czy ktoś - - jeszcze - - kiedyś - - zapewni mnie o tym, że rozumie? A jeśli tak powie to dlaczego mam wierzyć? Niesparowane cząstki są wykluczone ze społeczeństwa - jeśli mnie nawet nie wykluczą to wykluczę się sama. Być może, należy dokonać moralnego i emocjonalnego przewartościowania. Tymczasem, pozostańmy przy żałosnych modlitwach o przypadkowe spotkania, przypadkowe wyobrażenia i przypadkowe fascynacje - jest przecież tak wielu ludzi, którzy zajmują się życiem. Ja mogę poczekać.
Jaka to satysfakcja dostosować się do innych? Za pewne masz pierwiastek którego nie mają inni- wielu innych a ja chcę go poznać ;) Miło że zajrzałaś!
OdpowiedzUsuńŻadna satysfakcja - to prawda. :) Ale ciągłe uzmysławianie sobie tej nieprzystawalności jest bardzo męczące..
OdpowiedzUsuńRównież dziękuję za odwiedziny. :)
Męczące ale satysfakcjonujące- jeśli już o satysfakcji mówimy ;)
OdpowiedzUsuńPoczucie odrębności dające satysfakcję? I sprzyjające zdystansowaniu?
OdpowiedzUsuń