śmierć w nowy rok mogłaby być bardzo spektakularną śmiercią,
bo jeśli w perspektywie ma się następne bardzo chujowe dwanaście miesięcy, to wszystko może być bardziej spektakularne od tego co jest aktualnie zapisane na kartce, która przypomina mi, że w piątek wzywa mnie Poznań. (a mnie się tak bardzo tam nie chce) I to będzie dobry piątek, bo wyjątkowy. Jeden z fajniejszych piątków w ogóle, taki na który się czeka. A po wczorajszym poniedziałku to już każdy, następny dzień tygodnia będzie lepszy.
a wracając do tematu emocjonalnych śmierci - to myślę, że stały się one jakoś modne w ostatnim czasie. za chwilę minie rok od mojej własnej i może nawet kupię sobie z tej okazji prezent.
nie mam chyba żadnych postanowień, to źle? za chwilę sesja a mnie raczej bliżej do ekshibicjonistycznych rzygowin niż owocnej nauki. byłoby fajnie, gdyby to była (przed)ostatnia sesja w tym smutnym mieście na pe. boże, zabierz mi kawałek mojego mózgu, bo w tym roku chciałabym żyć jak debil.
pozdrawiam tych, po których niebie skaczą jednorożce na różowych tęczach.
*_**_*
zacznę liczyć ile razy w tym roku wstałam dwiema lewymi nogami - raz.
Dekadentyzm jak nic.
OdpowiedzUsuńżycie jak nic.
UsuńZwał jak zwał. Ważne, żeby rzygać było czym.
Usuńamen.
Usuń