to tylko bezosobowe tchnienie. umysł, który zapłodniła samotność. wariacja na temat roli czasu i miejsca w którym lubimy zastygać raz i na zawsze. i gdy między dłońmi pojawia się nitka, którą łączy cię z momentem z przeszłości - wszystko domaga się odbicia na szarym papierze o ostrych końcach. tak bardzo jest nam wtedy blisko do siebie mimo czasu i drogi, która nas dzieli, wielkich kosmicznych przestrzeni. lubię to widzieć jako kosmos, kategorie trwania w długim spadaniu w dół. bez bezpieczeństwa. bez potrzeby uderzania w siebie nawzajem. bo już nie trzeba, bo już się stało.
i widzimy siebie na dwóch osobnych końcach, żeby odpocząć i pooddychać powietrzem, które jeszcze między nami zostało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz