Mam otwarte okno. Jest ciepło i nagle. Szybko jest dziś w pokoju od moich myśli - zwykle bezpłodnych.
Dziś chociaż trochę zmusiłam się do płodności, bo koniec kwietnia pomaga. Owocowe drzewa tylko raz w roku wyglądają właśnie tak, że doceniam przestrzeń w której przyszło mi bywać.
Byłam dziś w Beskidzie, Krakowie, Wrocławiu, na jego łóżku, w przymierzalni, przed obiektywem, na trawie. Byłam dziś naga, ubrana, wątpiąca i wierząca.
Byłam i chyba ciągle jestem - w oczekiwaniu. Na coś, na kogoś, na ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz