to tylko bezosobowe tchnienie. umysł, który zapłodniła samotność. wariacja na temat roli czasu i miejsca w którym lubimy zastygać raz i na zawsze. i gdy między dłońmi pojawia się nitka, którą łączy cię z momentem z przeszłości - wszystko domaga się odbicia na szarym papierze o ostrych końcach. tak bardzo jest nam wtedy blisko do siebie mimo czasu i drogi, która nas dzieli, wielkich kosmicznych przestrzeni. lubię to widzieć jako kosmos, kategorie trwania w długim spadaniu w dół. bez bezpieczeństwa. bez potrzeby uderzania w siebie nawzajem. bo już nie trzeba, bo już się stało.
i widzimy siebie na dwóch osobnych końcach, żeby odpocząć i pooddychać powietrzem, które jeszcze między nami zostało.
wtorek, 27 listopada 2012
niedziela, 25 listopada 2012
chodź, chodź tu. chcę cię mieć. chcę mieć blisko twoje dłonie i stopy w łóżku obok, żebym nam razem ciepło było i błogo. zatrzymaj się na progu pokoju już na zawsze, żebym wiedziała, że zawsze będziesz wchodził. chodź, chodź, do łazienki chodź, umyje ci plecy i pocałuję w obojczyk. chodź, chodź, do kuchni, zrobiłam obiad dla ciebie a teraz cię nakarmię, jak małe dziecko. chodź, chodź, będziemy rozmawiać długo o wszystkim. chodź, chodź, żeby zneutralizować smak mojej skóry. chodź, chodź, zdejmij ten ciepły sweter na zimę, bo ja już przestałam się wstydzić naszej nagości.
wtorek, 20 listopada 2012
piątek, 16 listopada 2012
zaniemogły nam nogi, oczy i głowy. myśli najbardziej. wszystko było roztopione - a najbardziej moje ciało. wydobyło się z niego dużo. szczerze i bezboleśnie. stopy zaplotły się, skręciły daleko ode mnie. i właściwie rozmowy uświadomiły jak niewiele mogę powiedzieć. jak wielka część z tego nigdy do ciebie nie dotrze. i raz kolejny mogę monologować. patrzeć jak dla niektórych świat ciągnie się jak wata cukrowa. idzie zima więc mam słodkie skojarzenia i wiśniowe papierosy. nawet oddech mam słodki. może ostry. trochę. jak osobowość. jest bardzo ostra i silnie usytuowana wobec tego co jeszcze nie mogło się wykształcić. wszystko przez chwile było jak w karykaturze. prostsze i zdatne do przełknięcia. chyba minął pierwszy, szturmowy zachwyt okalającym nas miejscem. bezpiecznymi murami, które bronią bezdusznych i tolerancyjnych myśli. historia nie jest i nigdy nie będzie obca. ale jakoś mniej uczuć i mniej czasu. wszyscy się spieszą - do siebie. do lepszego czasu gdzie indziej, tuż obok. a mnie nie interesuje przechodzenie na drugą stronę ulicy, bo i tak oglądam się za siebie. wszyscy poważnieją, mają plany na życie po. miejsce? ja jestem gdzie indziej. na pewno nie tutaj. przeszkadza mi prędkość. dlatego myślę cały czas o tym i piszę cały czas o tym. nie umiem poznawać planu miasta, szukać nowych skojarzeń, bo wszystko mi utknęło. wszystko mi umyka. a w garści ktoś inny ściska czekoladowego cukierka. jeszcze nigdy nie czułam się tak bardzo bez nikogo i bez niczego. nie mogę bez ciebie dorosnąć.
wtorek, 13 listopada 2012
Wtorek
strach przed jutrem.
z trudem łapię słowa na klawiaturze -
konieczność zostawienia śladu staje się silniejsza
ode mnie.
Ostatnio wszystko jest silniejsze -
ode mnie.
Deficyt bliskości.
Chciałabym cie umieścić w jakiejś wielkiej, panoramicznej powieści naszych czasów. żebyś biegał między słowami, tańczył jak pijany, strudzony udowodnieniem mi, że to jest twoje właściwe miejsce. Chciałabym znaleźć dla ciebie dużo przestrzeni - nieograniczenie. Coś co się ciągnie i daje formować. Chciałabym ci dopisać akcenty, postawić kropki w odpowiednim miejscu i średnik - tak abym zawsze mogła jeszcze coś dopowiedzieć, żebyś miał pewną nieskończoność. Zanim usiądziesz na tym krześle obok mnie, zapiszę cię, stworzę na wzór i podobieństwo swoich strasznych emocji. Pomogę ci się zjawić.
strach przed jutrem.
z trudem łapię słowa na klawiaturze -
konieczność zostawienia śladu staje się silniejsza
ode mnie.
Ostatnio wszystko jest silniejsze -
ode mnie.
Deficyt bliskości.
Chciałabym cie umieścić w jakiejś wielkiej, panoramicznej powieści naszych czasów. żebyś biegał między słowami, tańczył jak pijany, strudzony udowodnieniem mi, że to jest twoje właściwe miejsce. Chciałabym znaleźć dla ciebie dużo przestrzeni - nieograniczenie. Coś co się ciągnie i daje formować. Chciałabym ci dopisać akcenty, postawić kropki w odpowiednim miejscu i średnik - tak abym zawsze mogła jeszcze coś dopowiedzieć, żebyś miał pewną nieskończoność. Zanim usiądziesz na tym krześle obok mnie, zapiszę cię, stworzę na wzór i podobieństwo swoich strasznych emocji. Pomogę ci się zjawić.
niedziela, 11 listopada 2012
rozkruszyły się dziś słowa. na koniec. na początek. spadły jak liści, których już nie ma i znowu jest tylko świat. bez nich i bez nas. konstrukcja jest chwiejna.
zdmuchnij.
oddaj mi siebie. w kawałkach ostudź ciało. przymknij oczy, aby skupić się tylko na cierpkim zapachu. pokaż mi poduszkę na której odcisnęła się twoja głowa wczoraj w nocy. prześlij ciepło w białej powłoce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)