niedziela, 17 czerwca 2012

Ostatnio przesadzam z wielokropkami (bo norwidowskie przemilczenie), Bonem (który wyje gorzej ode mnie do księżyca), makaronem z picolo (bo jest blisko), sprawdzaniem poczty (bo komputer nie chce się zamknąć), swoją obecnością tutaj (bo jestem taka super w internecie - tu powinien być cytat, ale pierdolę), spędzaniem czasu w łóżku (nie, nie z tego powodu z którego bym chciała), nieprzeczytaną ilością książek na egzamin (chyba jeszcze nigdy nie było tak źle kurwa mać), przeklinaniem (co widać), zamykaniem się w sobie (czego nie widać), złośliwością i ogólnym nastawieniem do świata.

Chcesz to pokaże Ci te wszystkie miejsca w których bywam, bo to jest kurwa prostsze niż się wydaje (powinnam teraz zamieścić tu kilka odpowiednich linków). Autoprezentacja, autoreklama. Wyślę dobre zdjęcie - zrobione dobrym aparatem w artystycznym świetle, powiem Ci, że przeczytałam  to, to, to to, i to i to i to i to i to. To lubię, to jest gówno, ten cytat zamieściłam tu, a ten tu. Zabłysnę - jeśli chcesz, tytułem ambitnego filmu. Zapalę papierosa i będę tak uroczo wypuszczać dym nosem, żeby wyglądać mądrzej/seksowniej/wyraźniej/niewyraźniej. Stworzę sobie wizerunek jaki będziesz chciał żebym stworzyła. Ty zrobisz to samo i wyrównamy rachunki.

Gdy wracam to czasami zmieniam drogę - w ostatniej, możliwej chwili. Żeby stworzyć sobie iluzję przebywania w innych miejscach.

czwartek, 14 czerwca 2012

Czasami czuję jakieś spojrzenie na plecach, myślę, że może chcesz mi coś wtedy powiedzieć, albo, że może zjawiłeś się tak nagle, że nawet nie zauważyłam tego chaosu, który zwykle wydarza się razem z przybyciem. Gdy już odwiesisz oczy i przymkniesz powieki, bo wtedy zwykle zręczniej jest nie patrzeć, uruchamiasz dłonie. Nie wiem czy robisz to specjalnie, bo wiesz, że ja tego nie lubię - wolę jak zawsze patrzysz, nie muszę wtedy przywoływać w myślach twojego głosu, dla pewności, że jednak go znam. Ale ty je uparcie zamykasz, wiem to nawet wtedy gdy siedzisz za mną i się nie ruszasz, mam cię za plecami i w zasadzie ta świadomość jest cudowna, ale gdybyś jeszcze potrafił przełamać strach, przyznać się do mnie, otworzyć, zedrzeć łatwą świadomość, prostotę. Pewnie byłoby mi łatwiej się z tobą spotkać.

sobota, 9 czerwca 2012

Opowieść dla przyjaciela

Piszę tę opowieść dla Ciebie, ale nie jest ona doskonała, bo cały czas mam zamknięte oczy. Tyle tu liter, słów które składają się na zdania, na koślawe miniatury - jak ta. Być może nigdy by ich nie było, być może nie zdecydowałabym się na rozszczepienie, ale kolejny z przypadków sprawił, że jednak mam to miejsce. Kolejna poczekalnia, jakich wiele. Nie ma smaku i zapachu, ale odwiedzają ją ludzie. Być może.. Ty też tu się kiedyś pojawisz. A może już tu byłeś? Przeczytasz to co do Ciebie pisałam, może nawet zechcesz odpowiedzieć. A ja już wtedy będę wolna. Oderwana od fraz w tramwaju, na ulicach, gdy piję kawę i czytam książkę. Wtedy będę mogła zająć się rzeczywistością. Zwyczajnie nabazgrać na kartce w kuchni, że wrócę po 17. Ty jak wstaniesz to przeczytasz. I nie będziesz już musiał włączać komputera, żeby spróbować mnie poznać.

czwartek, 7 czerwca 2012

Otóż znowu pojawiły się te cudownie żylaste myśli - żylaste bo tak rozgałęzione,  o nieprzystawalności do otoczenia. Czy ktoś - - jeszcze - - kiedyś - - zapewni mnie o tym, że rozumie? A jeśli tak powie to dlaczego mam wierzyć? Niesparowane cząstki są wykluczone ze społeczeństwa - jeśli mnie nawet nie wykluczą to wykluczę się sama. Być może, należy dokonać moralnego i emocjonalnego przewartościowania. Tymczasem, pozostańmy przy żałosnych modlitwach o przypadkowe spotkania, przypadkowe wyobrażenia i przypadkowe fascynacje - jest przecież tak wielu ludzi, którzy zajmują się życiem. Ja mogę poczekać.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Dobrze jest mieć pretekst do rozmowy.

Postromantyczny pretekst.

Przystankowy pretekst.



Pretekst w ogóle.

piątek, 1 czerwca 2012

rozpikselowałam się znowu od początku to samo znowu mi ciąży to gówniane wszystko  znowu chce się rzygać znowu jest ten sam kurz śmierdzącego miasta od którego jestem dalej i dalej że już mnie chyba w nim nie ma i skończył się dzień który mnie cieszył mały pierwiastek trochę wyobrażonej przyszłości ale wciąż jest to samo miejsce i nie ma nic co mogłoby łączyć nic i możesz sobie krzyczeć w czterech ścianach bez ciała