piątek, 20 lipca 2012

jeśli słowa mają moc sprawczą (a powinnam w to wierzyć bo hołduję literaturze) to sprawiam sobie właśnie małą apokalipsę. każdego dnia gdy emocje wyciekają mi palcami  na klawiaturę.
a może wreszcie zawiążę siebie  jak supeł, przyspawam trochę na siłę, bez obaw o resztę ciała, która jeszcze została na zewnątrz, być może zbladnę gdy ujrzę swój oddech na zamarzniętej szybie, zimą, gdy skończy się to co nieśmiałe
chodź, powróżę ci z ręki. opowiem zgrabną historię tylko zabraknie czegoś co pozostaje na końcu, czegoś niewzruszonego. chodź, zadrżysz, chcę się wyspowiadać.

2 komentarze:

  1. Czy można się wypłukać emocjonalnie? Czy emocje powinny być tłumione czy znaleźć dla siebie ujście?

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym nie mieć wielu z moich emocji - ale skoro już są to wolę je systematycznie z siebie wyrzucać.

    OdpowiedzUsuń