poniedziałek, 9 lipca 2012

cielesności

Błądź mi po ciele dłońmi ciepłymi jak słońce. Błądź mi po ciele językiem mokrym jak strumień. Błądź mi po ciele oczyma mglistymi jak powietrze. Błądź mi po ciele sobą całym kompletnie. Ocieraj się jak listopadowy kot, mocno przyciskaj do piersi, wąchaj mnie i zamykaj w przestrzeni cielesnej. Odrywaj na chwilę i wracaj, do moich ramion, do moich piersi, do mojego pulsu jak bomba. Chcę cię widzieć rozmazanego w konturach niespójnych jak obraz wyrwany z ram pionu. Gdy nie ma już miejsce na powietrze między nami - dopiero tak mi bezpiecznie, tak mi dobrze, tak mi cierpliwie, tak w odrętwieniu jestem, zatracam się, wypadam z całych moich obrysów kobiety wolnej. 
I podlegam bezsprzecznie na tych sekund kilka twojemu dotykowi rozkoszy, który rozpruwa szwy mojej aury. Wypadam z siebie zupełnie i wgryzam się w ciepłotę twojego sprawiania mi łaski. I dążę do ciebie, już prawie jestem w tobie zakotwiczona jedną myślą od upadku – dobijam do ssącego zniecierpliwienia woli. I jestem pod twoim oddechem, mokra od biegu przez chwalebne męki, wyzuta z ostatnich granic oporu, wykolejona z prawdy, otwarta jak przestrzeń horyzontalna. Nieswoja, niczyja, nieprawdziwa. 
I muszę tak teraz do myśli mojej powrócić, a raczej przywrócić ją sobie na nowo. Wpisać w to ciało spuchnięte niedawnym przeżywaniem mężczyzny. Dotyki zabierają mi oddech, bo czuję go jeszcze między udami - bezwstydnymi narzędziami fizycznej, łóżkowej walki. Nie chcę odpychać, bo widzę jak walczysz z granicą przesunięcia mnie w następne rejestry – ja już nie mogę – trwam w sobie od teraz. 
Pochłaniasz powoli ciało, które już nie należy do ciebie. Odsuwam nas ręką zastygłą na kawałku twojej doskonałości. Rozumiesz jak czytam w nikczemnych gestach twojego oddania. I nie ma już nas wewnątrz dosłownych jak słowo. Jest tylko niepokojący rozłam cielesności kolejnej. Przyciągam do siebie strzaskane odbicie twojej pewności siebie, bo potrzebuję pomruku by zniewolić siebie już całkowicie, zniesławić w męskim kaprysie milczenia.

4 komentarze:

  1. burza i gradobicie to nic przy tym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie boisz się, że popadniesz w monotematyzm?

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiedzmy, że konceptualny charakter bloga na to pozwala. Takie jest zamierzenie, jeśli w ogóle o zamiarach mówić.

    OdpowiedzUsuń