Chcesz go lizać po
udach, dopadać językiem w momentach największego zawstydzenia sobą. Chcesz
spotykać go w fizjologicznie krępujących stanach ciała. Chcesz nim rzucać o
ścianę w uniesieniach najbardziej ekscytujących dla siebie. Chcesz pozbawić go
poczucia bezpieczeństwa. Chcesz przerwać jego granice i istnienie w rzeczywistości. Chcesz wyładowywać napięcia tak bardzo cielesne, które teraz wymykają Ci się z rąk. Chcesz być
wynaturzeniem swoich pragnień. Chcesz odwrócić siebie na drugą stronę i od nowa
budować wizje swojej przyszłości. Chcesz przestać trwać w tej beznamiętności
znaczeń. Chcesz pozbyć się iluzji. Chcesz wołać o pomoc dla swoich próżnych
wyobrażeń. Nade wszystko chcesz dotyku i obcowania z bólem w ciele. Gdy milisz
granicę wszystkich dosłowności i wysypujesz się ze swoich znaczeń, wiesz że
najbardziej brakuje Ci oddechu- szarpanego
oddechu nad Twoim ciałem. Śliny, która przepływa tak nieładnie i
biologicznie. Znaczeń perwersyjnych i tak niknących w swej powszechności. Tobie
się teraz wydaje, że to jest zupełnie niezwykłe i wypełnione znaczeniami.
Kiedyś dowiesz się, że to kolejna iluzja. Wtedy gdy dogonią Cię żądze zupełnie
blade i tak strasznie dosłowne. Nie wiesz nawet, że te wyobrażenia pomiędzy
Tobą a Nim zatarły się gdzieś w okolicach czwartego zdania.
sobota, 28 stycznia 2012
piątek, 27 stycznia 2012
ciało dwa
Zachwyć mnie sobą.
Zachwyć tak absolutnie i poddańczo. Bym była tylko nędznym okruchem w Twoich
powitaniach. Zachwyć mnie tą siłą nieziemską i nagłym wydobywaniem oddechów.
Zachwyć momentem przestoju i wyrywaniem do przodu, do Twoich ciał. Zachwyć mnie
wspomnieniem o sobie i tą nierozliczoną minutą z początku miesiąca. Zachwyć
mnie niespójnym ocieplaniem wyobraźni. Zachwyć tym momentem ulgi, po łagodnym rozdzieleniu
się wszystkiego. Zachwyć mnie rozedrganym niedopowiedzeniem. Zachwycasz.
środa, 25 stycznia 2012
ciało jeden
Zatul mnie w sennym
zapachu naszego porozumienia. Gdy oczy otwierają się powoli pośród innych
twarzy z naszych wymiarów. Chcę Ci pokazać to co mnie pasjonuje i odwiedzać z
Tobą zakątki dotąd opustoszałe. Nie chcę tylko tej sennej łagodności
wydobywanej z dzikich popędów. Naznacz mnie zatem okruchami niezwykłości
cielesnej, która jest tylko jednym fragmentem z wyłamanej przestrzeni. Nie
ostatnią granicą przekraczania wstydów i ułomności, ale jednym etapem w naszej
rzeczywistości. Przerzucaj te znaczenia, ale tylko w obszarach mojego pozwolenia.
Nie dam Ci gotowych odpowiedzi na pytania o mnie, mimo że starasz się zamknąć
wielowymiarowość w wielkiej garści niepewności. Widzę tylko ten horyzont i
powiedzieć chcę to inaczej.
wtorek, 24 stycznia 2012
Niewiele powiedzieć można, gdy zachwiane zostanie wszystko co tworzyło sensy. Upersonifikowane emocje powodowały niekłamane zachwyty, a wiara w następny dzień była absolutnie szczera. Przecież ja siebie nigdy takiej nie widziałam? Potrzeba mi teraz stanu bezbronności. Bez żadnych zapytań i przerażania w oczach innych. Pozwolić na sączenie się tego strachu. Pozwolić na znieruchomienie wewnętrzne. Pozwolić na rozegranie się tej bitwy. Jednak co zrobić, kiedy ta prawdziwa natura nie pozwala na ostateczne poddanie? Punkt odniesienia z pewnością pozwoli odzyskać równowagę, jednak nie odnajdę go w tej emocjonalnej mieliźnie. Jeszcze nie teraz. Teraz można tylko systematycznie badać te procesy wewnątrz zachodzące. Obserwować nagłe zmiany perspektyw i nadszarpnięte połączenia.
Boję się tych wielkich słów, które czynią nas tak nieszczęśliwymi.
[James Joyce]
Boję się tych wielkich słów, które czynią nas tak nieszczęśliwymi.
[James Joyce]
niedziela, 22 stycznia 2012
Przywitam się ze Sobą słowami. Odważnie wplatać je będę między Siebie. Być może przekroczę teraz granicę wstydu - Swoją własną. Nie wiem jeszcze czy umiem i czy chcę obnażać się w tej wielości (bez)znaczeń. Nie wiem czy to błądzenie objawi się nagle pośród tylu wzruszeń - nową jakością. Pozwalam Sobie jednak na okaleczanie swoich wszystkich zmysłów dziś tak boleśnie przytępionych.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)