piątek, 7 grudnia 2012

nocne lęki w koronkach

rodzisz się w wielkim trudzie myśli. każdego ranka to krwawa ofiara a każdej nocy bolesne niezasypianie. jest obficie od całości ciebie, której nigdzie nie ma. próżno szukać nawet marnej części, odgłosów, albo literackich tropów głośno zakrzyczanych. jest też gęste powietrze otulone albo stwarzane ze smutnej poświaty zielonkawego światła, które jako jedyne i autonomiczne zwierze, stwarza w tym pokoju intymność. nie ma jej w istotach cielesnych, więc przeniosłam ją na martwe przedmioty, które ożywiam palcami na swoje własne potrzeby przebywania właśnie w tym miejscu. bije mnie po głowie literatura, która przykro wsiąka z każdym miesiącem mocniej i odważniej, cieknie bladym strumieniem niewiary i dokańcza wielkiego dzieła niszczenia moich zmysłów, które chyba zaczynają umierać, albo poszły na wielki cmentarny marsz ku pokrzepianiu innych. wszystko co ważne jest albo w muzeum moich wyobrażeń o sobie albo jeszcze w ogóle się nie narodziło. drażni mnie wszystko co jest podwójne, boli mnie wszystko to co nie krąży samotnie wokół mnie, co nie płacze i co się nie dusi z zatroskań i lęków nocnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz