poniedziałek, 19 marca 2012
klisza.
Opowiem ci dziś o uczuciu fragmentarycznej pustki. Wyciągnij starą kliszę z aparatu i potnij ją w dowolne strony i na dowolne kawałki. Potem rzuć to wszystko na podłogę i zobacz jak ułożyły się obraz. Nie będzie tu związku przyczynowo - skutkowego, nie będzie logiki, trwałości, początku drogi i celu. Będzie chaos, wyrwany z krwiobiegu ułamek mojej rzeczywistości. Ale po co to wszystko ubierać w ładne słowa i starać się budować napięcie? Wstajesz, ubierasz się idziesz na uczelnie. Słuchasz lub masz w dupie to o czym do ciebie mówią, potem wracasz i wsiadasz milionowy raz w ten sam tramwaj, wchodzisz do mieszkania, włączasz radio w kuchni, robisz obiad, przynosisz talerz z jedzeniem do pokoju, włączasz komputer (stop, komputer włączasz dokładnie po 5 minutach wejścia do domu), jesz oglądając serial, potem coś ogarniasz na uczelnie (albo i nie), myjesz się i idziesz spać. I tak wygląda 90% twojego tygodnia. Dobra, czasami jestem zdolna do większej namiętności, następuje chwilowe zapłonięcie oczu - nie mogę być niesprawiedliwa, jednak wieczory na łóżku - przed komputerem zwyciężają. O, tak jak teraz. Myślałam, że stać mnie na więcej. Jestem sobą zmęczona.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Miron Białoszewski - Autoportret odczuwalny
OdpowiedzUsuń"Patrzą na mnie,
więc pewnie mam twarz.
Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną.
Nieraz mi ręce
żyją zupełnie osobno.
Może ich wtedy nie doliczać do siebie?
— — —
Gdzie są moje granice?
— — —
Porośnięty przecież jestem
ruchem albo półżyciem.
Zawsze jednak
pełza we mnie
pełne czy też niepełne,
ale istnienie.
Noszę sobą
jakieś swoje własne
miejsce.
Kiedy je stracę,
to znaczy, że mnie nie ma.
— — —
Nie ma mnie,
więc nie wątpię."
Trafiony wiersz - komentarz. Chociaż Białoszewski nie zajmuje jakiegoś szczególnego miejsca w mojej percepcji. Być może to się kiedyś zmieni. Przecież wszystko się zmienia. Tak mówią..
OdpowiedzUsuń