sobota, 24 marca 2012

...

Stała nago na drewnianej podłodze. Była 2 w nocy. Rozebrała się szybko i bez zastanowienia. Zrzucała z siebie kolejne warstwy, zachłannie pozbawiając się poczucia bezpieczeństwa, łączności z samą sobą. Tak jej było dobrze i swobodnie z zamkniętymi oczami i pochyloną głową. Zimne ramiona i wszystko to co wokół - przyspiesza, kręci się, zawraca i kieruje się znowu do gardła, dławi i boli. Zatrucie pokarmowe. Szybciej oddychała, żeby przekonać się o tym czy wtedy to wszystko minie niepostrzeżenie, bez jej udziału.

 Boje się wyjść, zrobić krok do przodu, oderwać nogi od ciepłej i oswojonej podłogi. Chciałabym żebyś przyszedł do mnie. Bez zapowiedzi i spróbował mnie ubrać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz