sobota, 25 stycznia 2014

Nie wiem, czy to już, bo może dopiero za chwilę, ale tak bardzo mi ze sobą dobrze, tak słodko, tak czule.
Jest tyle dobra i ciepła, czas powoli przestaje istnieć, albo dopiero pierwszy raz dotykam go swoimi rozgorączkowanymi palcami. Jest końcówka stycznia - a u mnie stokrotki zakwitły na policzkach. To wprost nieprawdopodobne, bo ja pierwszy raz wiem. Przestrzeń wielkiego bólu staje się powoli przestrzenią wielkiego szczęścia.

piątek, 17 stycznia 2014

poniedziałek, 6 stycznia 2014

mam pod palcami trochę okrutnej wrażliwości, to te palce, które zapragnęły włąśnie poukładać z Twoich porozrzucanych myśli witraż. wstawię ten witraż w swoje okno i wtedy zawsze będę już na ciebie patrzeć, bez względu na odległości, przestrzenie i zmartwienia.

sobota, 4 stycznia 2014

moglibyśmy mieć połowę stołu i nieskończenie wiele wartych zapamiętania rozmów za sobą



wtorek, 17 grudnia 2013

czas świątecznej apokalipsy. jezus chrystus galeryjny. choinki miejskie, ładne lampki, które niby mają nas uspokoić - nieść światłość. ludzie kupują książki - jak dobrze żyć, jak wychować dziecko, jak uwieść mężczyznę, jak założyć firmę, jak schudnąć, albumy o sławnych ludziach ze sławnych filmów. kolejki, płacz dzieci, rogalik maślany za piętnaście złotych. miłość, błogosławieni w tramwajach, na ulicach tyle uśmiechów, na pasach kierowcy przepuszczają niepełnosprawnych, wszystkim czego chce na święta jesteś ty - w  każdym sklepie spożywczym, albo ewentualnie Seweryn Krajewski.
jestem częścią świata, którego nienawidzę.

sobota, 7 grudnia 2013

możesz mi powiedzieć że kończy się rok ale on jest przecież jak głodny szczeniak który od miesięcy nie dostał mleka prosi o wygłaskanie brzucha i nieprzerwanie wydaje dźwięki o takich słodkich częstotliwościach.

w kawałkach, na części, otwarcie świata, cząstki z naszych rozmów, kawałki piosenek, wyrwane moje serce.

wypite wino, prawie dwa oddechy złożone w jeden, a potem to już tylko przebyta choroba zakaźna, od kwietnia do grudnia zarażałam się bardziej i nie pamiętam co działo się w gwiezdnych międzyczasach; prawdopodobnie miliard razy poczułam ostre szarpnięcie w okolicach żołądka.

okaleczenie, stabilność obrazu, zawroty mojej głowy, twoje wielkie dłonie w których mieszczą  się drzewo i dziecko i moje dwie piersi.