sobota, 20 lipca 2013

bez sensu i zimno jest mi tak na odległość i bez ciebie w lipcu

a potem porąbiesz moje łóżko i napijemy się kawy


środa, 17 lipca 2013

Wydarzyło się więcej niż mogłam sobie wyobrazić.
Małe, czerwone poziomki przypomniały mi czas o którym przestałam już wiedzieć.
W książkach każdy mężczyzna ma brodę i duże dłonie.
Oglądając głupie teledyski zastanawiam się, czy autorzy wiedzą, że Proust pracował w pokoju obitym korkiem, albo czy w ogóle wiedzą, że istniał ktoś taki jak Proust.
Lody mocno czekoladowe są jednak najlepsze.
Lipiec powinien być miesiącem przymusowej emigracji z miasta na wieś.
Zastanawiam się, czy powinnam bardziej eksponować swój mózg, czy może jednak cycki.
Chciałabym ci uprasować koszulę, upiec prawdziwy chleb na zakwasie, i nie martwić się, że mój brzuch nie jest najdoskonalszym brzuchem świata.

sobota, 13 lipca 2013


i to jest ten moment, w którym wypadałoby zacząć żyć trochę bardziej serio 
 p o m o c y 



wtorek, 18 czerwca 2013

jeśli przyjdziesz i zabijesz wielkiego pająka, który ukrył się za szafą, to będziesz mógł  już zostać. 

sobota, 15 czerwca 2013

za rękę mnie weź jak mały szczeniaczek otul ciepłotą języka i schowaj się w pluszu moich wszystkich włosów zdejmij ze mnie okropność świata i niewdzięczność ludzi chwyć w miejscach najbardziej bojących i nerwowo wygładzanych przez zawstydzone dłonie
niech wszystko raz rozpocznie się i zakończy na obojczykach w zmęczonej pościeli albo gdzieś na końcu ciepłego miesiąca w wykopanej jaskini w grobie moich wszystkich lęków gdzie mnie zasypiesz żółtymi listkami słoneczników i ja już tam zostanę  w cieniu starych drzew pod osłoną twoich ramion puszczających korzenie do mojego podbrzusza i będę mogła się rozproszyć zejść cicho w znieczuleniu w płaczu w jaskrawości źrenic ukołysana szeptami
drżącymi opuszkami palców







                  MITOLOGIZACJA RZECZYWISTOŚCI 
                                            

piątek, 7 czerwca 2013

'czasami poezja pozostawia dużą przepaść pomiędzy dwojgiem ludzi'

jest już czerwiec i robaki wpadają mi do pokoju przez okno bardzo natrętnie to robią ale nie zabijam tylko straszę
jest już czerwiec a ja słucham bona ivera a myślałam że z nim można stosunkować się tylko późną jesienią i zimą - widać można też prawie latem słuchać piosenek mężczyzny z brodą który pewnie ma zawieszoną siekierę nad łóżkiem łóżkiem jak pastwisko a w wolnej chwili kastruje koty i kładzie swojej dziewczynie dłonie na brzuchu
jest już czerwiec a ja mam trudne egzaminy z poetów którzy dotykają porannych chodników rzygają do zlewu uprawiają seks analny z nieletnimi udają pewnych siebie na spotkaniach autorskich wydają książki w ascetycznych oprawach starzeją się i myślą że ktoś ich jeszcze kocha

jest już czerwiec a my się wciąż chcemy poznawać

jerzy pilch powiedział mi dziś że jak Jej dotykał to zredukował się do własnych dłoni.