niedziela, 17 listopada 2013

w połowie listopada łatwiej jest przytulać się do zmarzniętych szyb tramwaju numer dziewięć
który z takim samym uporem i zaangażowaniem od czterech lat zawozi w jedno miejsce

w połowie listopada czekam już na śnieg który chciałby poczuć ciężar twoich butów na mojej ulicy

w połowie listopada nie wystarcza już kołdra więc zakopuję się  w niebieskim kocu a kiedy boli mnie głowa myślę o twoich dłoniach na moim ciepłym brzuchu

wtorek, 5 listopada 2013

chodź
sprawdź wilgoć ciała językiem
chodź 
zapamiętać słodką aureolę  piersi
chodź 
owiń mnie wokół swoich ramion-gałęzi
chodź

wspinam się po tobie jak po drzewie
zawijam się między twoimi nogami
kładę się rozkładam rozplatam

czuły mech gładzisz dłonią

zamykasz mnie

wtorek, 15 października 2013

blisko bliżej
a przecież zawsze może być jeszcze bardziej. do rana możemy stać się dorośli a właściwie to ja mogę dorosnąć dzięki tobie za twoją sprawą z twoim przyzwoleniem dzięki twoim dłoniom
równoległe światy rozgrywają się na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów a chyba nigdy do nikogo nie było mi tak blisko
za dużo zdań złożonych współrzędnie padło w mojej wyobraźni a przecież żadna z ceremonii  nie mogła się jeszcze odbyć
nie dopuść do tego abym raz kolejny zderzyła się z ziemią bo dobrze jest mi myśleć tylko o emocjach mieć w głowie kilka scenariuszy przewidzianych na jedną okazję. bo przecież każda okoliczność jest dobra. i zima i wiosna i lato i jesień.
tracę swoje centrum wypracowane przez lata które tak dobrze utrzymywało mnie w życiu poza.
poza apokalipsą która doprowadza mnie do stanów zrujnowania burzenia chaosu i krzyku aż po cykliczne wzrastanie od nowa.

pozwalam sobie na widzenie podwójne 

poniedziałek, 7 października 2013

pewnie mogłabym ci już teraz powiedzieć że wiecznie zaparowane okna niezgrabione liście porozrzucane we wszystkich pokojach ubrania spowodowałyby nagły wstrząs moich wszystkich zakończeń nerwowych rozpocząć mocne bycie w świecie na swoich naszych nogach. bo to przecież gdzieś tam już jest zakopane pod warstwami niewypowiedzianych słów.
zwykłość i powszedniość. wiele znaków dziecinnie prostych o których nawet nikt nie chce myśleć nie chce brać ich pod uwagę
pewnie będziesz się śmiał kiedy powiem jak niewiele wiem niewiele umiem jak niewiele smakowałam jak nie umiem oddychać kiedy wyrywam siebie od zbyt dobrych myśli o tobie