chodź
sprawdź wilgoć ciała językiem
chodź
zapamiętać słodką aureolę piersi
chodź
owiń mnie wokół swoich ramion-gałęzi
chodź
wspinam się po tobie jak po drzewie
zawijam się między twoimi nogami
kładę się rozkładam rozplatam
czuły mech gładzisz dłonią
zamykasz mnie
wtorek, 5 listopada 2013
wtorek, 15 października 2013
blisko bliżej
a przecież zawsze może być jeszcze bardziej. do rana możemy stać się dorośli a właściwie to ja mogę dorosnąć dzięki tobie za twoją sprawą z twoim przyzwoleniem dzięki twoim dłoniom
równoległe światy rozgrywają się na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów a chyba nigdy do nikogo nie było mi tak blisko
za dużo zdań złożonych współrzędnie padło w mojej wyobraźni a przecież żadna z ceremonii nie mogła się jeszcze odbyć
nie dopuść do tego abym raz kolejny zderzyła się z ziemią bo dobrze jest mi myśleć tylko o emocjach mieć w głowie kilka scenariuszy przewidzianych na jedną okazję. bo przecież każda okoliczność jest dobra. i zima i wiosna i lato i jesień.
tracę swoje centrum wypracowane przez lata które tak dobrze utrzymywało mnie w życiu poza.
poza apokalipsą która doprowadza mnie do stanów zrujnowania burzenia chaosu i krzyku aż po cykliczne wzrastanie od nowa.
pozwalam sobie na widzenie podwójne
a przecież zawsze może być jeszcze bardziej. do rana możemy stać się dorośli a właściwie to ja mogę dorosnąć dzięki tobie za twoją sprawą z twoim przyzwoleniem dzięki twoim dłoniom
równoległe światy rozgrywają się na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów a chyba nigdy do nikogo nie było mi tak blisko
za dużo zdań złożonych współrzędnie padło w mojej wyobraźni a przecież żadna z ceremonii nie mogła się jeszcze odbyć
nie dopuść do tego abym raz kolejny zderzyła się z ziemią bo dobrze jest mi myśleć tylko o emocjach mieć w głowie kilka scenariuszy przewidzianych na jedną okazję. bo przecież każda okoliczność jest dobra. i zima i wiosna i lato i jesień.
tracę swoje centrum wypracowane przez lata które tak dobrze utrzymywało mnie w życiu poza.
poza apokalipsą która doprowadza mnie do stanów zrujnowania burzenia chaosu i krzyku aż po cykliczne wzrastanie od nowa.
pozwalam sobie na widzenie podwójne
poniedziałek, 7 października 2013
pewnie mogłabym ci już teraz powiedzieć że wiecznie zaparowane okna niezgrabione liście porozrzucane we wszystkich pokojach ubrania spowodowałyby nagły wstrząs moich wszystkich zakończeń nerwowych rozpocząć mocne bycie w świecie na swoich naszych nogach. bo to przecież gdzieś tam już jest zakopane pod warstwami niewypowiedzianych słów.
zwykłość i powszedniość. wiele znaków dziecinnie prostych o których nawet nikt nie chce myśleć nie chce brać ich pod uwagę
pewnie będziesz się śmiał kiedy powiem jak niewiele wiem niewiele umiem jak niewiele smakowałam jak nie umiem oddychać kiedy wyrywam siebie od zbyt dobrych myśli o tobie
zwykłość i powszedniość. wiele znaków dziecinnie prostych o których nawet nikt nie chce myśleć nie chce brać ich pod uwagę
pewnie będziesz się śmiał kiedy powiem jak niewiele wiem niewiele umiem jak niewiele smakowałam jak nie umiem oddychać kiedy wyrywam siebie od zbyt dobrych myśli o tobie
czwartek, 26 września 2013
trzydzieści dziewięć
spierzchnięte dłonie i cała przemoc świata skierowana w jeden sercowy ośrodek mikrouśmiechy porozrzucane na ulicach a ty mówisz że czasami mam przyjemną twarz
drętwienie na policzkach wczoraj odcisnąłeś linie papilarne swoich dłoni na moich plecach
wtedy właśnie spadły na mnie cztery tysiące gwiazd i czułam że moje ciało jest jak zamglone światło - gęste i pachnące mlekiem
nie ma już mojego apokaliptycznego strachu
schował się pod warstwami kołdry w której szukam oznak drugiego życia
drętwienie na policzkach wczoraj odcisnąłeś linie papilarne swoich dłoni na moich plecach
wtedy właśnie spadły na mnie cztery tysiące gwiazd i czułam że moje ciało jest jak zamglone światło - gęste i pachnące mlekiem
nie ma już mojego apokaliptycznego strachu
schował się pod warstwami kołdry w której szukam oznak drugiego życia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)