niedziela, 18 sierpnia 2013

chodź ze mną na spacer. więc poszłam. trochę na kacu, trochę bolała głowa, ale było już ciemno, światła na ulicy znowu się zepsuły, więc mogłam wyjść z domu i przestać się bać, że ktoś mnie zobaczy. I tak jak wychodziłam kiedyś przez cały lipiec i sierpień, myślałam o tym, że za chwilę napiszę maturę i w końcu zawiążę się z inną przestrzenią i będzie lepiej, ładniej.
Ławki wymienili, remontują też plac na którym paliłam pierwszego papierosa, w sklepie w którym pani zawsze sprzedawała piwo nie pytając o dowód, ktoś wybił szybę, ale nadal jest z tej samej blachy, nadal docierają tam pielgrzymki gimnazjalistów.
Tylko teraz wszyscy chcą już rozmawiać o ślubach, dzieciach, gipsowaniu ścian w sypialni, wakacjach nad morzem.
Ciekawe ile razy można popełnić ten sam błąd. Odciąć się od ludzi i miejsca. A potem tego nawet nie żałować, bo dla wszystkich jest się tylko okolicznością przejściową, koleżanką, która kiedyś wyglądała najpoważniej żeby kupować piwo, a teraz można jej zadać tylko cykliczne pytanie, jak amen w pacierzu, trochę z politowaniem.
A na dalszych etapach właściwie jest tak samo, no, tylko może z mądrym cytatem w wiadomości.

środa, 14 sierpnia 2013

dziesięć tysięcy ton małych, rozproszonych wspomnień powraca z wielką prędkością. na moje łóżko, które jest jak Matka Boska Nieśpiąca. Chowam się i modlę. Nie chcę tracić kontroli. Wylewam się i mieszam.

piątek, 2 sierpnia 2013

gdzieś tam splecione palce wyraźniejące obojczyki dwa moje i dwa twoje ciche mruczenie kota a za oknem kołysze się pachnąca wiśnia stukłam butelkę z trzema słonecznikami. na drewnianej podłodze ślady dużych stóp i koniec dnia który odbija się w otwartym oknie. osiedliliśmy się nad rzeką bo przecież nie lubimy ludzi.

sobota, 20 lipca 2013

bez sensu i zimno jest mi tak na odległość i bez ciebie w lipcu

a potem porąbiesz moje łóżko i napijemy się kawy


środa, 17 lipca 2013

Wydarzyło się więcej niż mogłam sobie wyobrazić.
Małe, czerwone poziomki przypomniały mi czas o którym przestałam już wiedzieć.
W książkach każdy mężczyzna ma brodę i duże dłonie.
Oglądając głupie teledyski zastanawiam się, czy autorzy wiedzą, że Proust pracował w pokoju obitym korkiem, albo czy w ogóle wiedzą, że istniał ktoś taki jak Proust.
Lody mocno czekoladowe są jednak najlepsze.
Lipiec powinien być miesiącem przymusowej emigracji z miasta na wieś.
Zastanawiam się, czy powinnam bardziej eksponować swój mózg, czy może jednak cycki.
Chciałabym ci uprasować koszulę, upiec prawdziwy chleb na zakwasie, i nie martwić się, że mój brzuch nie jest najdoskonalszym brzuchem świata.

sobota, 13 lipca 2013


i to jest ten moment, w którym wypadałoby zacząć żyć trochę bardziej serio 
 p o m o c y 



wtorek, 18 czerwca 2013

jeśli przyjdziesz i zabijesz wielkiego pająka, który ukrył się za szafą, to będziesz mógł  już zostać.