po tym jak Ona napisała do Niego to nic, prawdopodobnie już nic nie było tak samo. i tak się więzili na pachnących, literackich papierach, męczyli palce odbijając litery na ciężkich maszynach, zasypani dobrą literaturą tamtych czasów. bo to jest zawsze taki skandal, jeśli Ona powie, że szuka Przewodnika, Mistrza i Mentora - najgorsze jeśli Ona jest dobrą gliną, to wtedy wiadomo już, że zdarzy się najgorsze. pozostał stos listów, zdjęć, myśli o sobie powiązanych każdym z możliwych sposób. i kiedy czekać musiała, bo poczta lotnicza lub zwykła - spóźniła się, i ten list przyszedł dopiero trzy dni po. i nawet jeśli pocałunek był mokry a uścisk niedźwiedzi, to cały czas myślała, czy ta sukienka na pewno się Jemu spodoba, czy zechce ją zdjąć, zerwać, pognieść. i zastanawiała się, czy na pewno nie czytał tej książki, że tak serdecznie dziękuje za jesień w Nowym Yorku i spacer ulicami dawnych bogów. każda rozmowa, aż do śmierci była ważna i każde zdjęcie, było uśmiechnięte. On sam nie wiedział kiedy zobaczył w niej żonę, na pewno jeszcze przed ślubem. nigdy też nie widział w niej córki, a przecież mógł.
Mary Ellen, dziękuję Ci za tak bardzo kobiecą emocje uwięzioną w słowach (później - również w życiu). I za to, że także miałaś kota i nie lubiłaś feministek (zapewne nadal ich nie lubisz).
sobota, 12 stycznia 2013
czwartek, 10 stycznia 2013
wtorek, 8 stycznia 2013
krzyczę, mówię, śpiewam, piszę, myślę
Proszę Pana, czy ja mogę położyć głowę na Pana ramieniu?
Dziękuję.
Bo widzi Pan, ja nie mam wielkich marzeń - wystarczy Pana ramię, albo dwa.
I jeszcze dłonie, bo wie Pan - nie mam co ze swoimi zrobić.
Więc może razem je zamkniemy, proszę Pana?
Dziękuję.
Bo widzi Pan, ja nie mam wielkich marzeń - wystarczy Pana ramię, albo dwa.
I jeszcze dłonie, bo wie Pan - nie mam co ze swoimi zrobić.
Więc może razem je zamkniemy, proszę Pana?
sobota, 5 stycznia 2013
środa, 2 stycznia 2013
w kocie zawiera się największa treść
weź mnie w dłonie i głaszcz. schowaj do szuflady i wyjmij w dobrym okresie na wspólne jedzenie truskawek. zrób tak, żebym się zjawiła na macierzystej planecie ludzi, żebym przestała rozrywać się z każdym widzeniem podwójności, łóżka i dłoni. żebym przestała widzieć ciebie w każdej piosence, wiadomości, nowym zaszyfrowanym okryciu, bo czuję, że szaleję jak moje koty w sylwestra o północy. żebym przestała się modlić do boga, który nie może istnieć, bo musiałby być jak na tych zdjęciach - słodki i pozbawiony okrutności. za chwilę będę większa od Prousta, bo napiszę więcej i mocniej o tym jak mi jest słabo od teraźniejszości.
wtorek, 1 stycznia 2013
śmierć w nowy rok mogłaby być bardzo spektakularną śmiercią,
bo jeśli w perspektywie ma się następne bardzo chujowe dwanaście miesięcy, to wszystko może być bardziej spektakularne od tego co jest aktualnie zapisane na kartce, która przypomina mi, że w piątek wzywa mnie Poznań. (a mnie się tak bardzo tam nie chce) I to będzie dobry piątek, bo wyjątkowy. Jeden z fajniejszych piątków w ogóle, taki na który się czeka. A po wczorajszym poniedziałku to już każdy, następny dzień tygodnia będzie lepszy.
a wracając do tematu emocjonalnych śmierci - to myślę, że stały się one jakoś modne w ostatnim czasie. za chwilę minie rok od mojej własnej i może nawet kupię sobie z tej okazji prezent.
nie mam chyba żadnych postanowień, to źle? za chwilę sesja a mnie raczej bliżej do ekshibicjonistycznych rzygowin niż owocnej nauki. byłoby fajnie, gdyby to była (przed)ostatnia sesja w tym smutnym mieście na pe. boże, zabierz mi kawałek mojego mózgu, bo w tym roku chciałabym żyć jak debil.
pozdrawiam tych, po których niebie skaczą jednorożce na różowych tęczach.
*_**_*
zacznę liczyć ile razy w tym roku wstałam dwiema lewymi nogami - raz.
bo jeśli w perspektywie ma się następne bardzo chujowe dwanaście miesięcy, to wszystko może być bardziej spektakularne od tego co jest aktualnie zapisane na kartce, która przypomina mi, że w piątek wzywa mnie Poznań. (a mnie się tak bardzo tam nie chce) I to będzie dobry piątek, bo wyjątkowy. Jeden z fajniejszych piątków w ogóle, taki na który się czeka. A po wczorajszym poniedziałku to już każdy, następny dzień tygodnia będzie lepszy.
a wracając do tematu emocjonalnych śmierci - to myślę, że stały się one jakoś modne w ostatnim czasie. za chwilę minie rok od mojej własnej i może nawet kupię sobie z tej okazji prezent.
nie mam chyba żadnych postanowień, to źle? za chwilę sesja a mnie raczej bliżej do ekshibicjonistycznych rzygowin niż owocnej nauki. byłoby fajnie, gdyby to była (przed)ostatnia sesja w tym smutnym mieście na pe. boże, zabierz mi kawałek mojego mózgu, bo w tym roku chciałabym żyć jak debil.
pozdrawiam tych, po których niebie skaczą jednorożce na różowych tęczach.
*_**_*
zacznę liczyć ile razy w tym roku wstałam dwiema lewymi nogami - raz.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)