niedziela, 10 lutego 2013

nowa lokalizacja nie musi być doskonała nie musi być tak jak na tych zdjęciach które mam nadzieję w ogóle nie istnieją tylko się wydają ciężko jest nawet wyobrazić sobie że istnieją takie konstrukcje powietrza  kolory ścian wytrychy w połączeniach nerwowych kształty ciał  intensywności w źrenicach to nie może być prawda nie taka  której można dotknąć
jak w suple  jesteśmy coraz bliżej ja i coś co wymyślam  każdego dnia  opowiedziana historia wydaje się nie mieć końca  tak bardzo naciska mi na każdą z części ciała że obawiam się wybuchu  a może już tylko jego oczekuję.
coś jest bardziej zimą to z pewnością możliwość wyboru struktura tej obcej powierzchowności naskórka który nie chce opuścić nawet wiosną zima trwać będzie cały rok nie możemy zakwitnąć  coś tak bardzo nie pozwala wrosnąć nam w siebie.
nawet nie potrafię dojrzeć lokalizacji  bo nie istnieje nic poza metrem do przodu coś na dwa wyciągnięcia dłoni  coś jak dwa ciepła oddalone od siebie
to mogłoby być jak w wilku stepowym  jak w tym wierszu  którego nie pamiętam  bo zgubiłam tytuł jak w cmentarzach jak w trzech kolorach  jak w piosenkach i dymie z  papierosów bo tam tylko szukać można  prawdy miłej w dotyku mniej obcej  mniej zimnej
a od jutra trzy tygodnie kilka cyfr więcej stron i pisania  mniejsze apokalipsy

 powrót. dwa i dziewięć. i już nie musisz mnie trzymać.

                                     ta powtarzalność, nieznośny rytm
refreny świtów, porannych kaw, to prasowanie zagnieceń fałd, którymi noc poorała twarz.


1 komentarz: