piątek, 10 maja 2013
chciałabym w końcu - od tak bardzo długiego niepisania o czymś ładnym, napisać coś ładnego, co nie byłoby preparowane alkoholowym powietrzem, tytoniowym kapciem w ustach,czegoś co nie powstaje w okopach zdejmowanych kilka godzin wcześniej ubrań, pośpiesznie zrzucanego stanika, wymiętej spódnicy, porozstawianych po pokoju butach. wszystko ostatnio zapętla się do późnych powrotów, skrupulatnego wmawiania sobie, że o pierwszej w nocy, świat wygląda piękniej. budzę się i mam na sobie ciężar obowiązków, których tylko przybywa. jest maj, następuje stopniowe ocieplanie emocji oraz nagłe przewroty w wyobraźni, która od dawna, nie była tak eksploatowana jak teraz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz