poniedziałek, 11 marca 2013

we wszystkich częściach
i z każdej strony
projekcja doskonała
na miarę doskonałości życia. 

i każdy moment osobno
środkowy
szczególnie staranny.
i ciepły - 
jak zapach chodników w sierpniu

sobota, 2 marca 2013

nie chcę mówić wam dzień dobry

to niepokojące, że iksów można słuchać w sobotę rano. po jajecznicy, kawie i przed pierwszym papierosem. to niepokojące.
trochę nie mam emocji, trochę się ich wstydzę. trochę nieodwaga, trochę tak jest wygodniej, trochę frustracja, trochę wewnętrzne rozwalenie po miłych wieczorach i samotnych powrotach.

(ta piosenka w ogóle tutaj nie pasuje. ale łączy mnie. jedyną, niezwykłą nicią porozumienia. z kimś ważnym i o podobnym środku. to w pakiecie z tym balkonowym papierosem. który się jeszcze wspólnie nie wypalił).


wtorek, 26 lutego 2013

chciałabym schować w tobie wszystkie nieśmiałe słowa. zamknąć się raz i na zawsze. nie powiedzieć już nic więcej. tylko czuć. z jednym wielkim oddechem. potrzebujemy przypadkowego spotkania, które nie będzie okupione błagalną modlitwą. jest tyle szczęśliwości wokół. ciepła i splotów słonecznych, splotów kostek, splotów dłoni na kuchennych blatach, splotów ramion, splotów porannych i nocnych. przytuleń niekoniecznie cielesnych. i wiosny mimo marznięcia. jesteśmy osobno od zawsze. pusto jest mi w ciepłej sierści kota, w zdaniach niedokończonych, niewysłanych piosenkach, nieuśmiechniętych wargach, niedotkniętych miejscach, zagłębieniach, treściach pozbawionych czułości. smutnieję, czuję to w sobie. a wiosną herbata i koc przestają być dobrym usprawiedliwieniem bezradności.

wtorek, 19 lutego 2013

chodźmy spać.

nasze pokoje są naszymi wyspami. i bardzo często są bezludne. niezamieszkałe i puste. porażają surowością ścian i brakiem akceptacji wszystkiego co nie jest martwe i twarde. szyby stają się mętne, podłoga jest jedyną gwarancją bezpieczeństwa, jedyną rzeczywistością, której można dotknąć, której nie trzeba się obawiać. pusty kubek. dziesięć pustych kubków. strach. muzyka. próba oczekiwania na jutro.

chodźmy spać. chodźmy.

niedziela, 17 lutego 2013

jestem spadochronem

Nie potrafię już przywoływać w pamięci tego ciepła. I dłoni na mojej kostce, która była tam tak bardzo krótko, że właściwie mogło mi się wydawać. Nie potrafię wyobrażać sobie, jak to jest nie zasypiać samemu. Nie potrafię wytłumaczyć sobie prosto, racjonalnie, rzeczowo, że życie bez ciepła uczyć skierowanych w moją stronę ma wartość. Szlachetne inicjatywy, rozmowy z ludźmi, którzy potrafią rozmawiać, wartości, które staram się zmaterializować, intelektualny postęp, praca nad sobą, codzienna dbałość, kupowane książki, sekwencje małych kroków, irracjonalność zapitych nocy, próba kolekcjonowania zdjęć, smutnych piosenek. Nic. Rzyganie tu swoim nieudanym życiem emocjonalnym, cholernym brakiem akceptacji, sprawia, że jest mi ze sobą z dnia na dzień gorzej. Wszystko to paraliż oczu, na nic słowa o dobroci i wartości. Nie mogę już przetrawić tych życzeń z każdej okazji, o jednej treści. Ciepłych, ale mdłych. Gdy powtarzam nie wierzę, widzę tylko politowanie, bo przecież to strasznie niedojrzałe, mówić tak w tym MŁODYM, PIĘKNYM, RADOSNYM wieku. Trzy lata studiów rwą się jak pajęczyna. To kruchy czas, który sprowadza się do tęsknienia. Jedno łóżko, jedna ściana, ten sam koc, którym raz jeden  przykryły mnie inne dłonie. A najbardziej dotkliwy jest ruch wszystkiego wokół. I kontrast wrastania w coś bez wartości. Jeśli dodać do tego przypadkowość szczęścia, które czasami przecież może się nie wydarzyć, to może lepiej gdyby Ziemia znajdowała się jednak w innym miejscu.

czwartek, 14 lutego 2013

Miłość jest dla mężczyzny jednym z kilku obszarów jego duchowej aktywności. Dla kobiety bywa wszystkim. Czy tak było z nami? Nie do końca, ale... Wiem, że to dziś niepopularne. Mężczyzna służy Bogu, kobieta Bogu w mężczyźnie. To Milton w Raju utraconym.

Mary Ellen Tyrmand